poniedziałek, 23 lutego 2015

Rozdział 12- Love is new road.....

Poprzez ten rodzaj "transu"" przez, który sami musimy przebrnąć blondyn chwycił mnie za dłoń i  szukał jakiegokolwiek sposobu, by scalić nasze jaźnie.... 
 Udało mu się, poczułam jak moje ciało bezwładnie pada obok blondyna. Ogarnęła mnie ciemność, nic nie widziałam ani nic nie słyszałam. W pewnym momencie poczułam czyjąś dłoń na ramieniu, gwałtownie się obróciłam.
- Ross ? - szepnęłam przerażona.
-  Jestem obok ciebie - chłopak mocno mnie przytulił.
- Gdzie my do cholery jesteśmy ?  
- Sam chciałbym wiedzieć- lekko wykrzywił usta.
Złapał mnie za ręke  i delikatnie pociągnął przed siebie, nagle ciemność zaczęła się rozjaśniać.
~~~~~~~~
Ciemność ustawala, jednak bardzo powoli. Dziewczyna wtuliła się w moje ramie.
-Ross ? - szepnęła- Czy tak wygląda śmierć ? 
- Śmierć nie jest końcem Katie, jest początkiem innego życia- objąłem ją- nie musisz się jej bać.
- A ty pamiętasz swoją śmierć ? 
- Teraz już tak, ale wcześniej wmawiano mi co innego...
Nagle moją czaszkę przeszył niesamowity ból, ujrzalem coś co zabolało bardziej niż cios nożem w serce....
" - Gratuluję pani Lynch, to chłopczyk i dziewczynka.
-Słyszysz Mark ?! Będziemy mieli bliźniaki !
- To cudownie !- krzyknął mężczyzna.
Oboje uradowani wyszli ze szpitala. Gdy wrócili do domu reszta dzieci natychmiast zaczęła zasypywać ich pytaniami.
- Mamo, a jak będą się nazywać ? - spytał najstarszy.
- Chłopczyk Ross, a dziewczynka Rosemary 
Córka zaśmiała się.
- Mamo za poważne imię dla dziecka
- Rosemary Lynch - wypowiedział dumnie ojciec - Wiesz co kochanie ? Rydel ma chyba rację.
Blondynka dumnie uniosła główkę.
- Ehh... To może Rosie ? 
- Idealnie ! - krzyknęły wszystkie dzieci chórem"  
Omal nie wrzasnąłem.
- Ejj co jest ? - spytała zaniepokojona Katie.
- Ja miałem siostrę- wydusiłem.
- No wiem, Rydel.
Uniosłem wzrok i wbiłem go prosto w niebieskie oczy 17latki
- Rosie, ja jestem dzieckiem z bliźniaczej ciąży! 
Twarz dziewczyny pobladła. Ciemność zniknęła, a my obudziliśmy się na podłodze.
~~~ 
Wyszliśmy z domu Lynch'ów.
- Ross ? I co teraz zrobimy ? 
- Musimy znaleźć tą całą Ivanę, tak jak mówiła moja matka, a ona już będzie wiedzieć.
Nie byłam przekonana do tej wróżki-cyganki. 
- To gdzie ona jest ?
- Podobno za miastem jest stara przyczepa, obdrapana z farby i na drewnianych kołach, odwiedzimy ją jutro z samego rana.
Wziął mnie pod ramię
- Ale narazie wrócimy do domu.
~~~
Leżliśmy u mnie w pokoju, opierałam głowę na klatce blondyna.
- Katie ? - zapytał lekko przeciągając literę "i"
- Słucham ? - zaśmiałam się.
- Masz cudowne oczy.
Momentalnie podniosłam się i wlepiłam wzrok w jego twarz. Zazwyczaj opalone policzki paliły teraz czerwienią, a usta wykrzywiały się w nieśmiałym uśmiechu. 
- Mówisz serio ? - również się zarumieniłam
Blondyn  odpowiedział mi namiętnym pocałunkiem....
C.D.N 

6 komentarzy:

  1. Rozdział opublikowamy dzięki Lekusiowi , więc DZIĘKUJCIE W ODPOWIEDZI *_*
    Dalej nie rozumiem , ale dopsz się czyta if you knwo what I mean :3 :*
    Pisz rozdziały kolejne na wszystkie blogi . <3
    #L. ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział :*
    Nareszcie xD
    Czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Boskie rozdział
    Świetny
    Do następnego
    Destiny

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział!!!
    Jejusiuuuuuu *.* końcówka taka słodka <3
    Nie mogę się doczekać nexta :D

    ~ Wera

    OdpowiedzUsuń
  6. Ejejej!!
    Ile się dzieje w tym rozdziale!
    Piękny!
    Cudowny!
    Bliźniaczka?! o.O
    Masakra *.*
    Pozdrawiam <5

    OdpowiedzUsuń