Witom ! Witom <3 O zdrowie nie pytom -.- tsaaa...
Jak widzicie nalepśniczki kochane <3 Mack spięła dupę i ruszyła ten niedokończony rozdział :* Przed chwilką wróciłam ze szczepienia O.o po co to jest ? xD
Zajadając się kaszą z nestle i wcinając gerberka, zapraszam do czytania ;D
(Audycja tego stworzenia nie zawierała lokowania żadnego produktu !! xDDD)
Ps. Co oni mi dodali do tej szczepionki ? O.o ?! Maybe gaz rozweselający ? :D
Jak widzicie nalepśniczki kochane <3 Mack spięła dupę i ruszyła ten niedokończony rozdział :* Przed chwilką wróciłam ze szczepienia O.o po co to jest ? xD
Zajadając się kaszą z nestle i wcinając gerberka, zapraszam do czytania ;D
(Audycja tego stworzenia nie zawierała lokowania żadnego produktu !! xDDD)
Ps. Co oni mi dodali do tej szczepionki ? O.o ?! Maybe gaz rozweselający ? :D
"- Nie mam wyboru- odetchnął ciężko.
Położył palec na dzwonku i po chwili namysłu docisnął metalowy guziczek.
- Już idę idę ! - usłyszeliśmy roześmiany głos kobiety.
Ross wytrzeszczył oczy. Zakuło go w żołądku jestem pewna"
- Już idę idę ! - usłyszeliśmy roześmiany głos kobiety.
Ross wytrzeszczył oczy. Zakuło go w żołądku jestem pewna"
~~~
Drzwi otworzyła nam kobieta. Miała na sobie kwiatowy fartuszek. Blond kosmyki z upiętych włosów opadały na twarz dodając jej "mamusiowego" ciepła.
Spojrzała na Ross'a, w jednym momencie promienny uśmiech zmienił się w szok.
- Słuch...słucham ? - w jej oczach pojawiły się łzy szczęścia.
- Mamo...- szepnął Ross.
Kobieta przytuliła mocno swojego syna.
~~~
Siedzieliśmy w kuchni, na szczęście rodzeństwa Ross'a nie było. Stormie-mama Ross'a obierała owoce
-Mamo,- westchnął głęboko- wszyscy mi wmawiali, że zostałem zamordowany w swoje urodziny. Czy to prawda ?
- Powiem ci coś, ale pamiętaj, nie ufaj nikomu do kogo czujesz dystans.
- Ok- Ross uniósł brwi w niezrozumieniu.
- Miałeś wtedy chyba 17 lat zamiast przy stole wigilijnym, siedziałam obok ciebie w szpitalu. Bardzo często chorowałeś, w końcu lekarze wykryli u ciebie raka. Pamiętam to do dziś, odgarniałam ci włosy z czoła gdy nagle usłyszałam pisk.Przestałeś oddychać. Lekarze starali się cie reanimować, ale bez skutku. Targnięta emocjami wybiegłam na dwór, skierowałam oczy ku niebu i...
~~~
Otworzyłem oczy. Gdzie jestem ? Rzęsisty deszcz kapał z nieba, a mimo tgo nie byłem mokry, co tu się do cholery dzieje ?! Jestem w domu u rodziców i nagle stoję przed.. przed... nie no kurde zaczepiście ! Jestem przed szpitalem.
Ze szpitala wybiegła, kobieta o czekoladowych oczach. Wait... Padła na kolana i zwróciła oczy ku niebu. ...
- Boże ?! Skoro jesteś taki wszechmogący czemu mi nie pomogłeś gdy prosiłam ?! Już w ciebie nie wierzę ! Dla mnie nie istniejesz !
Nagle obok niej pojawił się mężczyzna, ubrany był w długi czarny płaszcz, dłonie spoczywały w czarnych skórzanych rękawiczkach.
To jest... To moja matka..
- Widzę, że potrzebujesz pomocy- oparł dłoń na jej ramieniu - Najświętszy nie łaskaw się zjawić, a ja nie mogłem ścierpieć twego bólu.
Wyciągnął z kieszeni zwój papieru... Wszędzie rozpoznam to pieprzone tworzywo... Cyrograf.
- Co mam zrobić ? - chlipnęła.
- Podpisz go- jego oczy zdawały się płonąć ogniem piekielnym- Krwią...
Kobieta potrzebowała chwili, by się zastanowić.
Ścisnęło mnie w gardle. Nagle znalazłem się w pokoju szpitalnym, przy łóżku, na którym leżało moje ciało. Mama wzięła moją zimną dłoń i wyciągnęła wenflon i chlapnęła krwią na papier....
Zapałem się za pierś (bez skojarzeń kochane nalepśniki <3 :3~Mack <33 ) i zacisnąłem koszulkę w dłoni tam gdzie pod skórą, mięśniami i ochronną otoczką z żeber znajdowało się serce. Paliło, piekło, szczypało i dusiło mnie. Narząd bolał jak cholera. Nagle moje ciało bez ducha otworzyło oczy i krzyknęło. W oczach popękały wszystkie żyłki, policzki powoli rozrywały się od szerokiego otwarcia ust, a wszystkie naczynia krwionośne znajdujące się w moim "nie moim" stały się czarne jak noc. Ten widok wgryzał się w moją psychikę. Z oczu zaczęły mi kapać krwisto-czerwone łzy, gdy w jednej chwili wszystko zniknęło. Zgasło, serce przestało mnie palić, łzy nie oczyszczały moich policzków. Tylko w głowie i uszach szumiał jeszcze tamten krzyk. Podniosłem się.
- Gdzie jestem ? - zapytałem, jednakowoż samego siebie.
Wokół mnie nie znajdowało się nic, kompletna pustka, czarna otchłań w której nie widać ani końca ani początku ani linii horyzontu.
~~~ 10 Minut wcześniej...
Chłopak stał, patrzył na swoją rodzicielkę. Spojrzałam na jego twarz. Czekoladowe oczy bacznie śledziły każdy ruch starszej kobiety, usta delikatnie drżały pod wpływem jej przekonań. Denerwował się... Czułam to.
Nagle oczy Ross'a zaczęły wypełniać się straszliwą pustką, jakby konał. Po kilku chwilach bujania się na boki runął w nasze ramiona niczym drzewo, któremu odcięto korzenie. Oddychając jak na łożu śmierci utkwił wzrok w sufit. Trząsł się, łaknął ciepła i bliskości drugiej osoby. Poprzez ten rodzaj "transu"" przez, który sami musimy przebrnąć blondyn chwycił mnie za dłoń i szukał jakiegokolwiek sposobu, by zcalić nasze jaźnie....
C.D.N

Dlaczego Ty nadwyrężasz mój muskskoro i tak nic nie kumam ?!! Coo Mack ?!! -.- :DD
OdpowiedzUsuńZnasz Lekusia . To nie jego klimaty xDD ...
#NALEPŚNIKI (Lekusia) ^^.
co Ty tutaj zrobiłaś?!
OdpowiedzUsuńmusiałam 3 razy czytać żeby w końcu zrozumieć!!!
i powie, ze zakochałam się w tym rozdziale!!!
next ma być natychmiast!!!
pozdrawiam <5
zostałaś nominowana do LBA :D
Usuńwięcej na http://r5-luminosity.blogspot.com/p/lba.html
<5
o Jeju <3 thx kochana xD haha serio się zakochałaś ? Schlebia mi to <3 ;* <5
Usuńtak :3 był taki uczuciowy :3 i oczywiście napisany w mrocznej atmosferze :D
UsuńSuper rozdział :*
OdpowiedzUsuń:*
Czekam na next <3
Bardzo się cieszę <3 :3
Usuń<3
UsuńNominowałam cię do LBA. Szczegóły na -> http://r5andmaranosistersandourfriend.blogspot.com/2015/01/lba.html
Nie uważasz że trochę nie fajnie jest olać czyjaś opinie/stanowisko?
OdpowiedzUsuńPod one shotem