Złapała ostatni łyk świeżego powietrza, dlaczego ostatni ? Wchodząc do
tej zawalonej speluny była przygotowana na to raczej nie będzie
pachniało tam kwiatami.
- Wchodzimy- powiedział podpułkownik.
Drzwi się uchyliły. Do jej nozdrzy wdarł się drażniący zapach alkoholu,
narkotyków i tytoniu. Zawalony bar wyglądał jak szpital psychiatryczny
rodem z horroru.
Znajdował się on 100 km od jakiejkolwiek cywilizacji, było to obwiane
złą sławą miejsce. Otrucia, morderstwa czy inne zbrodnie popełnione w
tym oto miejscu nigdy nie zapisywały się na kartach historii. Były one
za bardzo "oklepane" ? Zdecydowanie tak. Szara codzienność tego miejsca.
Więc dlaczego FBI i wojsko jednak tam zawitało ?
Przemieszczając się po gruzach myślała czy go odnajdą, jeśli odnajdą to czy żywego ?
- Conie, podejdź no ! - krzyknął agent 12-43.
Dziewczyna chwiejnym krokiem ruszyła w stronę przyjaciela. Dwunastka
podniósł drewnianą belę. Oczom 18-latki ukazały się drzwi, szybko je
otworzyła.
- Mój Boże....
Kilka dni wcześniej...
Wyszedłem z pomieszczenia, starłem z ust resztę czerwonej szminki.
Powoli przeniosłem uwodzicielski wzrok na skąpo ubraną blondynkę.
Podszedłem do niej i szepnąłem jej do ucha.
- Całą sumę masz w gorsecie- jej szyję obwiał mój ciepły oddech.
Przeczesałem włosy ręką i ruszyłem przed siebie poprawiając pasek.
Usiadłem przy barze, zamówiłem kolejną szklankę whiskey i patrzyłem na
tancerki. Każda z nich eksponowała swoje piękne, ciało wyginając je na
srebrnej rurze. Nie wiem dlaczego wybrałem takie życie. Może tak było mi
łatwiej pogodzić się z taką stratą ? Może smutki topione w alkoholu i
córach Koryntu kiedyś staną przeciwko mnie ?
Jedyne co zostało mi po rodzinie to pieniądze. Co mi to dało ? Otworzyło
drogę do prawdziwego życia. Mam 19 lat i więcej lasek na koncie niż nie
jeden 40- latek. Jestem niewolnikiem własnego życia, własnych uczuć,
własnych lęków. Zostałem zamknięty w labiryncie życia i śmierci, żyję na
krawędzi, jutro mam tak samo daleko gdzieś jak tu i teraz.Wypiłem,
szóstą już dziś, szklankę whiskey i ruszyłem przed siebie.
~~~~~~~~
Nawet we własnym mieszkaniu nie czułem się bezpiecznie. Spałem jak zając
na miedzy. Wstałem i szybkim krokiem skierowałem się do okna,
zahaczyłem nogą o jakiś przedmiot.
- Szlag ! -krzyknąłem i rzuciłem się na łóżko.
Złapałem za piszczel, zerwałem z siebie ubrania, założyłem czarne spodnie, białą koszulkę
i moje ukochane czarne converse. Złapałem skórzaną kurtkę i wyszedłem z
domu. Zjechałem po balustradzie w dół i opuściłem moją kamienicę.
Przystanąłem przy latarni, wyciągnąłem szluga z kieszeni i zapaliłem.
Szybkim tempem znalazłem się na przystanku nr 23. Usiadłem.
Czuję sentyment do tego miejsca, to tu ostatni raz widziałem swoją rodzinę.
_______________________________________
Kochani :* Napisałam dla was one shota. Uwielbiam kryminały, więc
napisałam kryminał :* To dopiero pierwsza część <3 Druga pojawi się
niedługo ;D Do napisania króliczki ;***

chce część dalszą tego one shota :3 pozdrawiam :D
OdpowiedzUsuń