wtorek, 8 lipca 2014

Chapter 5- Family&Future

Witajcie :D Jak wam mijają wakacje ? :** Mi nawet nawet, wczoraj z Suzi Bi zrobiłyśmy sobie kolorowe końcówki włosów :D Ja mam różowe,a ona fioletowe :* <33 
~~~
- Mamo ! Możemy iść z Ross'em na plac zabaw ?
- Oczywiście, tylko go pilnujcie. Jest jeszcze mały - uśmiechnęła się dorosła już kobieta, do jej nogi tulił 3- letni blondynek i ukradkiem gryzł  sznurek od jej fartucha.
- Chodź braciszku- mała dziewczynka wyciągnęła rączki w stronę blondynka- Pójdziemy na plac zabawa.
Malec krokiem pingwinka podszedł  do Rydel.
Z całym rodzeństwem ruszyli na wcześniej wspomniane miejsce....
Podniosłem się gwałtownym ruchem. Zranione miejsce strasznie zapiekło. Syknąłem z bólu. 
- Dawno nie czułeś bólu ?
- Kajm ?- spytałem patrząc na kosa siedzącego na oparciu od łóżka.
- Witaj człowiecze- skinął czarnym łebkiem i zeskoczył na podłogę.
Ukazał się w ludzkiej postaci, jako mężczyzna z szablą o kruczo-czarnych włosach.
- Słyszałem o twoim pakcie- usiadł na brzegu materaca- Przybyłem by ci pomóc, posłuchaj. Jako iż wiesz, że moim zajęciem u naszego pana, Mefistofelesa, jest przewidywanie przyszłości, oznajmiam ci, że zakochasz się w istocie ludzkiej i to doprowadzi do wielkiej wojny pomiędzy królestwem 12 Upadłych, a Królestwem Niebieskim. Nie rób tego, Ross, nie sprowadź zagłady na nasze światy. 
- Kajmie, demony się nie zakochują. Upadły Anioł nie czuje miłości.
- Zyskałeś możliwość "człowieczeństwa" Nie zmarnuj tego. Przyszłość w moich oczach wygląda strasznie.
Drzwi się otworzyły, Kajm zniknął, a do sali weszła Katie.
- Hej Ross- cmoknęła mnie w czoło- Jak się czujesz ?
- Lepiej- uśmiechnąłem się- Słuchaj... Wierzysz w demony i tego typu rzeczy ?
- Nie- zaśmiała się- Ojciec zawsze mi o tym opowiadał, ale nie chce mi się w to wierzyć. Ostatnio nawet w szkole mieliśmy zajęcia z jakąś babką. Mówiła nam o demonologii i angelologii. Podobno istnieje demon śmierci, nie należy do Upadłych, ale też nie jest Aniołem. Dziwne nie ?
- Może...
~~~
- To jak masz na nazwisko ?- złapała mnie za rękę i przysunęła się.
Od zawarcia paktu minął już tydzień. Znów zacząłem żyć życiem, które mi odebrano.
- Lynch- wyszczerzyłem zęby.
- Lynch ? Obok mnie mieszka  rodzina Lynch.
Stanąłem, nogi mi się ugięły, cały zbladłem. Jeśli to jest moja rodzina, to co się stanie jak mnie zobaczą ?
- Serio ? - zapytałem drżącym głosem- A kojarzysz kogoś z nich ?
- Jest tam Riker i moja przyjaciółka Rydel. 
- Błagam cię, chodź tam do ławki ja muszę usiąść- pociągnąłem ją i oklapłem na ławeczkę.
- Ross chcesz wody ? Może coś słodkiego ?- zaczęła grzebać w torebce.
- Nie dziękuję. Mogłabyś mi pokazać gdzie oni mieszkają ?
- Nie ma sprawy, chodź.
Pokazała mi, zostawiła pod drzwiami, a sama poszła do swojego domku tuż obok.
- No Ross, raz kozie śmierć- wypuściłem prawie całe powietrze, które miałem w płucach i zapukałem.
- Momencik !
Gdy usłyszałem TEN głos mało się nie rozpłakałem.  Od bardzo dawna nie widziałem nikogo z mojego rodzeństwa, a o rodzicach już nie wspomnę. Strasznie za nimi tęskniłem, ale nie mogłem im powiedzieć " Hej zabili mnie, ale żyję " To tak nie działa, nie można pokonać śmierci. Jedyną osobą, która ma władzę nad śmiercią to ja oraz Wszechmogący. Nikt poza nami. \
- Hej ...- otworzył drzwi i wytrzeszczył oczy.
- Riker ?- również wytrzeszczyłem oczy, mój brat zmienił się od tamtego czasu.
Zmężniał, ma dłuższe włosy, na dzień dzisiejszy ma już 22 lata. Trochę czasu minęło.
- A przepraszam bardzo kim ty jesteś ? - zapytał.
- Wiem, dziwnie to zabrzmi- zacząłem coś pokazywać rękoma- Mogę wejść ?
- Nie jesteś chory psychicznie ?
- Nie Rik posłuchaj mnie, ja chciałem ci wytłumaczyć, że ja wcale nie umarłem. Znaczy umarłem ale żyję.
- Kim ty jesteś ? 
† † †

2 komentarze: