poniedziałek, 19 października 2015

Rozdział 16 part 1 - When your dreams all fail And the ones we hail Are the worst of all And the blood's run stale I wanna hide the truth I wanna shelter you But with the beast inside There's nowhere we can hide No matter what we breed We still are made of greed This is my kingdom come This is my kingdom come When you feel my heat Look into my eyes It's where my demons hide

~Halo ?
- Katie, musisz przyjechać !
~ Rosie ? Czemu co się stało ?
- Ten chłopak...
Słyszałam jak głos się jej łamie.
~Rosie ? O co chodzi ?
- Katie... on...
~Co ?!
- On umiera- szepnęła.
Zadrżałam.
~ Jadę, będę jak najszybciej.
W 5 minut przebrałam się, wzięłam torebkę i wsiadłam do auta.
Jechałam jak najszybciej się dało, nagle poczułam lekki ból w skroni. Nie był jakiś straszny ale dawał o sobie znać.
 Nie pamiętam czy zamknęłam samochód i nie mam pojęcia gdzie są moje okulary.  Wbiegłam do pokoju i szukałam wzrokiem Rosie.
- Ro !- wrzasnęłam
- Katie- szepnęła siedząc na krześle i chowała twarz w dłoniach.
- Co z nim ?! 
- Podłączyli go pod respirator, policja ustaliła, że nie było wypadku- szepnęła- Okazało się, że został porwany 5 lat temu i uciekał z miejsca gdzie był przetrzymywany, nie potrącił go samochód tylko on położył się na masce auta błagając o pomoc.
Usiadłam na ziemi.
-  Jest w sali 209, idź póki czas.
Pobiegłam szybko do wskazanej sali i otworzyłam drzwi ( oczywiście ubrana w specjalny strój)
Blondyn leżał nieruchomo na łóżku, coś sprawiało że go... lubiłam ? Darzyłam uczuciem ? Nie wiem sama.
Usiadłam na krzesełku i złapałam go za dłoń. Był blady, poobijany i gdzie nie gdzie miał rany.
Pocałuj go ! 
Przyjrzałam mu się, nie żebym mu życzyła długiego pobytu w szpitalu, ale wąsy tlenowe i delikatnie rozchylone usta sprawiały, że miałam ochotę wbić się w nie i nie puszczać przez noc...
Nachyliłam się i musnęłam wargi chłopaka. 
"- Katie ? - zapytał lekko przeciągając literę "i"
- Słucham ? - zaśmiałam się.
- Masz cudowne oczy. 
Co do ... ?! O co chodzi ?! 
Moją głowę wypchały, wspomnienia ?  Pocałunek, plaża, Josh... Jezu...






1 komentarz: