~Halo ?
- Katie, musisz przyjechać !
~ Rosie ? Czemu co się stało ?
- Ten chłopak...
Słyszałam jak głos się jej łamie.
~Rosie ? O co chodzi ?
- Katie... on...
~Co ?!
- On umiera- szepnęła.
Zadrżałam.
~ Jadę, będę jak najszybciej.
W 5 minut przebrałam się, wzięłam torebkę i wsiadłam do auta.
Jechałam jak najszybciej się dało, nagle poczułam lekki ból w skroni. Nie był jakiś straszny ale dawał o sobie znać.
Nie pamiętam czy zamknęłam samochód i nie mam pojęcia gdzie są moje okulary. Wbiegłam do pokoju i szukałam wzrokiem Rosie.
- Katie, musisz przyjechać !
~ Rosie ? Czemu co się stało ?
- Ten chłopak...
Słyszałam jak głos się jej łamie.
~Rosie ? O co chodzi ?
- Katie... on...
~Co ?!
- On umiera- szepnęła.
Zadrżałam.
~ Jadę, będę jak najszybciej.
W 5 minut przebrałam się, wzięłam torebkę i wsiadłam do auta.
Jechałam jak najszybciej się dało, nagle poczułam lekki ból w skroni. Nie był jakiś straszny ale dawał o sobie znać.
Nie pamiętam czy zamknęłam samochód i nie mam pojęcia gdzie są moje okulary. Wbiegłam do pokoju i szukałam wzrokiem Rosie.
- Ro !- wrzasnęłam
- Katie- szepnęła siedząc na krześle i chowała twarz w dłoniach.
- Co z nim ?!
- Podłączyli go pod respirator, policja ustaliła, że nie było wypadku- szepnęła- Okazało się, że został porwany 5 lat temu i uciekał z miejsca gdzie był przetrzymywany, nie potrącił go samochód tylko on położył się na masce auta błagając o pomoc.
Usiadłam na ziemi.
- Jest w sali 209, idź póki czas.
Pobiegłam szybko do wskazanej sali i otworzyłam drzwi ( oczywiście ubrana w specjalny strój)
Blondyn leżał nieruchomo na łóżku, coś sprawiało że go... lubiłam ? Darzyłam uczuciem ? Nie wiem sama.
Usiadłam na krzesełku i złapałam go za dłoń. Był blady, poobijany i gdzie nie gdzie miał rany.
Pocałuj go !
Przyjrzałam mu się, nie żebym mu życzyła długiego pobytu w szpitalu, ale wąsy tlenowe i delikatnie rozchylone usta sprawiały, że miałam ochotę wbić się w nie i nie puszczać przez noc...
Nachyliłam się i musnęłam wargi chłopaka.
"- Katie ? - zapytał lekko przeciągając literę "i"
Usiadłam na krzesełku i złapałam go za dłoń. Był blady, poobijany i gdzie nie gdzie miał rany.
Pocałuj go !
Przyjrzałam mu się, nie żebym mu życzyła długiego pobytu w szpitalu, ale wąsy tlenowe i delikatnie rozchylone usta sprawiały, że miałam ochotę wbić się w nie i nie puszczać przez noc...
Nachyliłam się i musnęłam wargi chłopaka.
"- Katie ? - zapytał lekko przeciągając literę "i"
- Słucham ? - zaśmiałam się.
- Masz cudowne oczy.
Co do ... ?! O co chodzi ?!
Moją głowę wypchały, wspomnienia ? Pocałunek, plaża, Josh... Jezu...
Super rozdział :*
OdpowiedzUsuńCzekam na next ;)