sobota, 27 czerwca 2015

Rozdział 13- You Are ONE of KIND... As Snowflake

- Katie ? - zapytał lekko przeciągając literę "i"
- Słucham ? - zaśmiałam się.
- Masz cudowne oczy.
Momentalnie podniosłam się i wlepiłam wzrok w jego twarz. Zazwyczaj opalone policzki paliły teraz czerwienią, a usta wykrzywiały się w nieśmiałym uśmiechu. 
- Mówisz serio ? - również się zarumieniłam
Blondyn  odpowiedział mi namiętnym pocałunkiem....
Odsunął się.
- Mówię najbardziej szczerze jak tylko potrafię.
Wtuliłam się w jego tors. Chłopak odetchnął głęboko i zamknął oczy, jego oddech spowolnił.
 ~~~
Odetchnąłem głęboko. Zamknąłem oczy....
Gdy je otworzyłem ujrzałem biały puch tuż przed moją twarzą. Leżałem na brzuchu, cały w maleńkich delikatnych płatkach. 
Podniosłem się. Obkręciłem się wokół własnej osi. Śnieg padał wszędzie na około, ale nie był zimny ani nie topniał.
  Zacząłem iść przed siebie. Zewsząd otaczał mnie gęsty las i gruba warstwa dziwnego puchu. 
Nagle zauważyłem blondynkę. Siedziała, zimowy całun okrywał jej ramiona, plecy oraz nogi. Podszedłem powoli.
- Prze..Przepraszam- szepnąłem dotykając jej ramienia.
- Pięknie tu prawda ?
Oniemiałem. Na dźwięk jej głosu moje serce zabiło szybciej. Wypuściłem powietrze ustami.
- Pięknie... ale...
- Nie podoba ci się ? - zapytała jak dziecko, którego rysunek rodzić kiepsko ocenił.
- Nie ! Jest pięknie, ale ... to nie jest śnieg.
- Jak to ? 
- Śnieg jest zimny- uśmiechnąłem się-  I pod wpływem dotyku, lub innego ciepła, roztapia się.
- Zawsze chciałam zobaczyć śnieg, dotknąć go- westchnęła- Myślałam, że właśnie taki jest.
- Nie wiesz jak wygląda śnieg ? 
Pokręciła przecząco głową.
- Co tu robisz ?- zapytała.
- Nie wiem- podrapałem się po karku.
Serce łomotało jak szalone. Zrobiło mi się gorąco. Czerwień w mych żyłach docierała do każdej części ciała. Opuszki palców pulsowały przyjemnym ciepłem. Dziwne, podobne uczucie miałem, gdy przekroczyłem próg mieszkania rodziców...
- Nie wiesz co tu robisz, to jak się tu znalazłeś ?- ponownie zadała pytanie.
Wstała, obrócona plecami do mnie, podeszła do świerku i zaczęła delikatnie strzepywać puch z jego igieł.
- Nie wiem- wzruszyłem ramionami- A ty jak się tu znalazłaś ? 
- Od zawsze tu byłam- zaśmiała się.
- Ile masz lat ? 
- Tu czas leci wolniej, wolniej o 3 lata, więc tak dokładnie to nie wiem.
- Ja mam 19- potarłem wnętrza dłoni o siebie, nie było mi zimno jednak zawsze tak robię na widok śniegu, nie wiem czemu takie dziwne przyzwyczajenie- To ty musisz mieć 16.
Obróciła się. Nim zdążyłem się jej przypatrzeć rzuciła mi śnieżką w twarz. Upadłem na kość ogonową. Dziewczyna zaczęła się śmiać.
Moje źrenice powiększyły się.
- No co jest mały ?! Wymiękasz ?! - śmiała się w głos.
Wstałem, a mój wzrok utkwiłem w niej. Strzepałem śnieg z twarzy.
- Twój śmiech... on...
- Jest okropny, ale uwielbiam się śmiać ! - rozłożyła ręce i runęła w grubą, białą warstwę.
- Nie.. jest taki... podobny do mojego..- serce podeszło mi do gardła.
Wstała, podeszła do mnie. Zaczęła mi się przypatrywać. 
 C.D.N





2 komentarze:

  1. Wow!
    Czy tylko ja z każdym rozdziałem mam co raz więcej pytań?
    Rozdział był boski!
    Jakim cudem potrafisz budować takie napięcie?
    ;-;
    Też tak chcę!
    ♥♥♥♥♥♥
    Zakochałam się w tym rozdziale :3
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nieraz mało się w gacie nie posrałam z napięcia <3 Uwierz mi potrafisz ! A co do pytań .^. pytaj śmiało ! <3 Dziękuje ci <3

      Usuń