sobota, 30 sierpnia 2014

Chapter 8 - "Once upon a time in a town like this A little girl made a great big wish To feel the world full of happiness And be on Santa's magic list"

Witajcie kochani  ! W  końcu się wzięłam i napisałam dla was rozdział ! <3 Haha wakacje nam się kończą :'( Straszne to...Dobra kij z tym ! Za rok będą następne nie ma co się martwić :* jest dobrze.. 
Dobra nie przedłużam :* Zapraszam do czytania :D Rozdział dziwny... No i chyba niedługo zbliżamy się do końca bloga, jak myślicie ? Kończyć bloga ? Czy jeszcze go pociągnąć ? 
Czekam na komy :* No i piosenka tytułowa   Train- Shake Up Christmas
Cekam na komy :* No i piosenka tytułowa  
~~~

Siedziałem w wannie, zimny strumień wody lekko mnie orzeźwił. Minęły już 4 lata, a ja dalej wchodzę 
rano do pustego pokoju z zamiarem obudzenia go. Bardzo za nim tęsknie. Wyszedłem spod prysznica, naciągnąłem czyste ubranie i poszedłem przygotować śniadanie dla mojego rodzeństwa.
- Hej Rikuś- mama ucałowała mój zmarznięty policzek.
- Witaj mamo- odpowiedziałem smutno jak co ranka.
- Riker zobacz ile czasu minęło, musisz się pogodzić- westchnęła bezsilnie- nie możesz przez całe życie płakać z powodu jego śmierci.
- Ty nic o nim praktycznie nie wiedziałaś ! Ja go wychowywałem, Ross miał  5 lat jak wyjechałaś ! Ja się nim opiekowałem zresztą całym rodzeństwem ! A ile wtedy miałem ?! Hmm 9 lat !
- Riker, wiem, że popełniłam błąd, ale uwierz, że miałam swoje powody.
Wstałem.
- Mamo posłuchaj, przepraszam za swoje zachowanie, ale ja za nim tęsknie.
Odszedłem od stołu i zacząłem smażyć wcześniej przygotowane przez mamę ciasto na naleśniki. Reszta naszej rodzinki zjawiła się 10 minut później. Zjedliśmy śniadanie  i zaczęliśmy się ubierać. Poszedłem do okoju...
- Ross wsta... - opadłem na kolana w pustym pokoju, jedyne co chodź trochę wypełniało pustkę to  kartony.
Doczołgałem się do jednego z nich, otworzyłem. Były tam wszystkie nasze płyty, gazety z Ross'em, jego zdjęcia i różne takie rzeczy. Zacząłem przeglądać zdjęcia z koncertów.
















Każdy koncert był niesamowity, teraz to już nie to samo. Na nasze twarze nakładamy sztuczny blask uśmiechu. A jeden mikrofon pusty. Oparta o mikrofon stoi Luna, na niej wisi  naszyjnik, lekko obdarty z farby. Z drugiej strony naszyjnika widnieje napis LOUD a pod spodem ROSS. W dniu śmierci miał dostać drugi, więc na szyję zawiesiłem mu nowy, a stary jest cały czas z nami, mam głupie wrażenie, że czasem widzę jak Ross szaleje z nami po scenie, że ten naszyjnik i ta gitara.....























Ross zawsze na Święta się wydurniał, uwielbiał hockeya, zawsze szkolił naszych kuzynów jak grać. Największy raban na spotkaniach rodzinnych robił Ross, kiedyś stwierdził, że zagra z naszym dziadkiem oraz wujkiem w rozbieranego pokera Tsaaaa Wujek Shor i nasz Dziadek byli mistrzami pokera. Pięknie to wyglądało, ubrani seniorzy i Rossiak z liściem sałaty z sałatki na przyrodzeniu. Na myśl o tym przekomicznym zdarzeniu po moim policzku spłynęło kilka łez. Święta, które obchodziliśmy przez te 4 lata nie były takie same. Były puste i sztuczne,
Znalazłem też zdjęcie wykonane 4 dni przed jego śmiercią
To ostatnie zdjęcie Ross'a jakie mamy, nigdy więcej nie będziemy mieli wspólnych zdjęć... NIGDY...
~~~
Uchyliłam lekko drzwi, chciałam kolejny raz posłuchać śpiewu Ross'a.
Shake up the happiness
Wake up the happiness
Shake up the happiness
It's Christmas time...

There's a story that I was told
And I wanna tell the world
Before I get to old
I don't remember it
So let's December it
And reassemble it oh yeah
Śpiewał to głosem opanowanym przez melancholię, łamiącym się bez radości.
- Ross - usiadłam obok chłopaka-Zagraj to szybciej i weselej.
Chłopak zaczął grać i lekko się uśmiechnął.
Złapałam śpiewnik i zaczęłam...
Ho! Ho! Ho!
Shake up the happiness
Wake up the happiness
Shake up the happiness
It's Christmas time

There's a story that I was told
And I wanna tell the world
Before I get to old
I don't remember it
So let's December it
And reassemble it oh yeah

Once upon a time in a town like this
A little girl made a great big wish
To feel the world full of happiness
And be on Santa's magic list

Shake it up
Shake up the happiness
Wake it up
Wake up the happiness
Come on you all
It's Christmas time

- Katie - powiedział Ross odkładając gitarę- Pięknie śpiewasz.
- Dziękuję - zarumieniłam się.
Zaczęliśmy się do siebie zbliżać, nasze usta dzieliły milimetry... 
~~~
Zaczęliśmy się do siebie zbliżać, nasze usta dzieliły milimetry. Tak bardzo chciałem ją pocałować, ale bałem się, bałem się znów pokochać. Zamknąłem oczy.... nasze wargi złączyły się w jedność. 
Poczułem żar, palił mnie od środka, moje serce zapłonęło ogniem. Nie już piekielnym, nie ogniem od Upadłych, lecz ogniem Pańskim, ogniem romantyzmu i uczucia. Płomień nie bolał, nie palił, lecz żarzył się dając przyjemne ciepło. Ciepło, które straciłem wiele lat temu. Zdolność podróżowania w czasie sprawiła, iż obdarzyłem uczuciem niewłaściwą osobę. Miłość zaćmiła mnie, gdy przyczyniono się do śmierci mojej ukochanej, Stelli, zrobiłem COŚ czego w żadnym wypadku nie miałbym prawa dokonać. Wskrzesiłem człowieka. Po trzech dniach Stella oznajmiła mi, że zdradzała mnie z moim przyjacielem. Dostałem wezwanie od Najświętszego. Zostałem zdeprawowany i upokorzony, wyrwano mi skrzydła i  zesłaoy na Ziemię na grę losu 12 Upadłych. W melancholii i rozpaczy w Podziemnym Państwie odkryli me powołanie. Duch- Anioł zwany Śmiercią zlitował się nade mną i przekazał mi swój obowiązek. Jako Pokutę, ale i jako Zbawienie...
                                                                         † † †

piątek, 15 sierpnia 2014

One Shot "Dangerous Crime part 1 "

Złapała ostatni łyk świeżego powietrza, dlaczego ostatni ? Wchodząc do tej zawalonej speluny była przygotowana na to raczej nie będzie pachniało tam kwiatami.
- Wchodzimy- powiedział podpułkownik.
Drzwi się uchyliły. Do jej nozdrzy wdarł się drażniący  zapach alkoholu, narkotyków i tytoniu. Zawalony bar wyglądał jak szpital psychiatryczny rodem z horroru.
 Znajdował się on 100 km od jakiejkolwiek cywilizacji, było to obwiane złą sławą miejsce. Otrucia, morderstwa czy inne zbrodnie popełnione w tym oto miejscu nigdy nie zapisywały się na kartach historii. Były one za bardzo "oklepane" ? Zdecydowanie tak. Szara codzienność tego miejsca.
Więc dlaczego FBI i  wojsko  jednak tam zawitało ?
      Przemieszczając się po gruzach myślała czy go odnajdą, jeśli odnajdą to czy żywego ?
- Conie, podejdź no ! - krzyknął agent 12-43.
Dziewczyna chwiejnym krokiem ruszyła w stronę przyjaciela. Dwunastka podniósł drewnianą belę. Oczom 18-latki ukazały się drzwi, szybko je otworzyła.
- Mój Boże....
Kilka dni wcześniej...
 Wyszedłem z pomieszczenia, starłem z ust resztę czerwonej szminki. Powoli przeniosłem uwodzicielski wzrok na skąpo ubraną blondynkę. Podszedłem do niej i szepnąłem jej do ucha.
- Całą sumę masz w gorsecie- jej szyję obwiał mój ciepły oddech.
Przeczesałem włosy ręką i ruszyłem przed siebie poprawiając pasek. Usiadłem przy barze, zamówiłem kolejną szklankę whiskey i patrzyłem na tancerki. Każda z nich eksponowała swoje piękne, ciało wyginając je na srebrnej rurze. Nie wiem dlaczego wybrałem takie życie. Może tak było mi łatwiej pogodzić się z taką stratą ? Może smutki topione w alkoholu i córach Koryntu kiedyś staną przeciwko mnie ?
Jedyne co zostało mi po rodzinie to pieniądze. Co mi to dało ? Otworzyło drogę do prawdziwego życia. Mam 19 lat i więcej lasek na koncie niż nie jeden 40- latek. Jestem niewolnikiem własnego życia, własnych uczuć, własnych lęków. Zostałem zamknięty w labiryncie życia i śmierci, żyję na krawędzi, jutro mam tak samo daleko gdzieś jak tu i teraz.Wypiłem, szóstą już dziś, szklankę whiskey i ruszyłem przed siebie.
~~~~~~~~
Nawet we własnym mieszkaniu nie czułem się bezpiecznie. Spałem jak zając na miedzy. Wstałem i szybkim krokiem skierowałem się do okna, zahaczyłem nogą o jakiś przedmiot.
- Szlag ! -krzyknąłem i rzuciłem się na łóżko.
Złapałem za piszczel, zerwałem z siebie ubrania, założyłem czarne spodnie, białą koszulkę
i moje ukochane czarne converse. Złapałem skórzaną kurtkę i wyszedłem z domu. Zjechałem po balustradzie w dół i opuściłem moją kamienicę. Przystanąłem przy latarni, wyciągnąłem szluga z kieszeni i zapaliłem. Szybkim tempem znalazłem się na przystanku nr 23. Usiadłem.
Czuję sentyment do tego miejsca, to tu ostatni raz widziałem swoją rodzinę.
_______________________________________
Kochani :* Napisałam dla was one shota. Uwielbiam kryminały, więc napisałam kryminał :* To dopiero pierwsza część <3 Druga pojawi się niedługo ;D Do napisania króliczki ;***