Nigdzie. Nie. Idziesz- podkreślił każde słowo.
- A właśnie, że idzie- usłyszałam głos za sobą.
Momentalnie się odwróciłam. Stał za mną blondyn, kurczowo zaciskając dłoń na łańcuchu, jeden z jego końców zwisał z pięści Ross'a, reszta wygryzała dziurę między tym wymiarem, a naszym światem.
- Zabiję cię nim zdążysz szepnąć jej imię - zaś miał się obleśnie- Będziesz zdychał w agonii niczym kundel!
~~~
Zagryzłem zęby, bałem się. Tak. Bardzo się bałem,ale nie o siebie. Bałem się o Katie. Że nie zdołam jej ochronić.
-[…] niczym kundel!
Spojrzałem w jego oczy.
- Nie zrobisz tego, nie dasz rady - pokręciłem głową- Ty już nie istniejesz, jesteś wytworem lęku niczym więcej.
Brunet rozłożył ręce i odchylił głowę.
- Owszem, nie mogę cię zabić - wysunął z pod rękawa dwa niewielkie przedmioty - Ale zawsze mogę sprawić, że umrzesz nie z mojej ręki.
Rzucił w moją oraz jej stronę ten przedmiot.
Małe ostrze wbiło się w moją skórę. Grunt osunął mi się pod nogami.
- Spotkamy się po drugiej stronie, Lynch.
~~~[narrator]
- A właśnie, że idzie- usłyszałam głos za sobą.
Momentalnie się odwróciłam. Stał za mną blondyn, kurczowo zaciskając dłoń na łańcuchu, jeden z jego końców zwisał z pięści Ross'a, reszta wygryzała dziurę między tym wymiarem, a naszym światem.
- Zabiję cię nim zdążysz szepnąć jej imię - zaś miał się obleśnie- Będziesz zdychał w agonii niczym kundel!
~~~
Zagryzłem zęby, bałem się. Tak. Bardzo się bałem,ale nie o siebie. Bałem się o Katie. Że nie zdołam jej ochronić.
-[…] niczym kundel!
Spojrzałem w jego oczy.
- Nie zrobisz tego, nie dasz rady - pokręciłem głową- Ty już nie istniejesz, jesteś wytworem lęku niczym więcej.
Brunet rozłożył ręce i odchylił głowę.
- Owszem, nie mogę cię zabić - wysunął z pod rękawa dwa niewielkie przedmioty - Ale zawsze mogę sprawić, że umrzesz nie z mojej ręki.
Rzucił w moją oraz jej stronę ten przedmiot.
Małe ostrze wbiło się w moją skórę. Grunt osunął mi się pod nogami.
- Spotkamy się po drugiej stronie, Lynch.
~~~[narrator]
- Gdzie właściwie jedziemy i co się stało?
- Wypadek na 74, pijany mężczyzna stracił panowania nad samochodem i wjechał w kolesia- kaszlnął Matt zawiązując dokładniej obuwie.
- Ofiara żyje?
- Nie mam pojęcia, podobno mocno oberwał.
Ambulans zatrzymał się we wskazanym miejscu. Cody podbiegł do zapłakanej blondynki, jej ręce ociekały krwią.
Matt, Kate oraz Corby przystąpili do akcji ratowniczej.
-Halo ? Słyszysz mnie? Mam na imię Katie, a twoje jak brzmi?
Chłopak nie odpowiedział, nie było z nim kontaktu.
- Stracił dużo krwi! - krzyknął Matt i
wskazał ręką na drzwi ambulansu - trzeba go jak najszybciej zawieźć do szpitala!
Jak po myśleli tak też uczynili.
Katie zrobiło się żal chłopaka, położyła dłoń na jego klatce piersiowej.
- Gdzie... co się ...
- Kontaktuje!
- Halo, cześć nazywam się Cody, a ty?
- Wypadek na 74, pijany mężczyzna stracił panowania nad samochodem i wjechał w kolesia- kaszlnął Matt zawiązując dokładniej obuwie.
- Ofiara żyje?
- Nie mam pojęcia, podobno mocno oberwał.
Ambulans zatrzymał się we wskazanym miejscu. Cody podbiegł do zapłakanej blondynki, jej ręce ociekały krwią.
Matt, Kate oraz Corby przystąpili do akcji ratowniczej.
-Halo ? Słyszysz mnie? Mam na imię Katie, a twoje jak brzmi?
Chłopak nie odpowiedział, nie było z nim kontaktu.
- Stracił dużo krwi! - krzyknął Matt i
wskazał ręką na drzwi ambulansu - trzeba go jak najszybciej zawieźć do szpitala!
Jak po myśleli tak też uczynili.
Katie zrobiło się żal chłopaka, położyła dłoń na jego klatce piersiowej.
- Gdzie... co się ...
- Kontaktuje!
- Halo, cześć nazywam się Cody, a ty?
-Nie...Kate- mamrotał- Josh...
~~~
Mamrotał, nie wiem o czym mówił ale zaintrygował mnie.
Karetka podjechała pod szpital. lekarze szybko zawieźli go na blok. Mam nadzieję, że uda się go uratować. Czy ja go skądś znam ? Chyba nie, jednak wydaję mi się taki znajomy, jakby mi na nim zależało ? ...
Nagle do pomieszczenia weszła pielęgniarka.
- Siema Rosie- zaśmiałam się- Nie jesz lunchu ?
- Po dzisiejszym zabiegu ?- zakryła usta- Podziękuję do jutra, a ty co tu jeszcze robisz ?
- Chcę poczekać do końca operacji tego chłopaka- ukryła rumieniące się policzki.
- Spodobał ci się ? - zrobiła brewki.
- Niee, mam Josha- pokazałam jej serduszko- zabiera mnie w piątek na spacer po plaży.
- Zakochańce- zanuciła pod nosem w rytm piosenki- Zbieraj się do domu.
- Ale..
- Zadzwonię i powiem ci co z nim- puściła mi oczko- Stara masz 25 lat ! Niech ci życie nie ucieka !
- Kochana- machnęłam ręką- Dzięki, bajo.
Wyszłam ze szpitala i skierowałam się w stronę domu.
[5 godzin później...]
Obudził mnie grzmot, zerwałam swoje ciało z łóżka i wyglądnęłam przez okno.
- Pieprzony deszcz- zaklęłam i zasłoniłam okno.
Już miałam ponownie zapaść w sen, jednak zadzwonił telefon.
~Halo ?
- Katie, musisz przyjechać !
~ Rosie ? Czemu co się stało ?
- Ten chłopak...
Słyszałam jak głos się jej łamie.
~Rosie ? O co chodzi ?
- Katie... on...
C.D.N
I jak misiaki ? Zaskoczenie ? c: :* <3 Przepraszam was, że rozdziały dodaję tak nieregularnie, ale szkoła i choroba -,- Ale za to mam zwolnienie do końca tygodnia ! <3 Cieszycie się ? Bo ja tak c: będę mogła was krócej w niepewności potrzymać, a dłużej w chęci do zabicia mnie patelnią <3 kochane nalepśniki :* Do napisania ! A na pożegnanie uroczy uśmiech mojego psiaka ! <3 Zapraszam was na mojego snapa mackcarol223
* Tytuł Fall out Boy- Immortals ♥
~~~
Mamrotał, nie wiem o czym mówił ale zaintrygował mnie.
Karetka podjechała pod szpital. lekarze szybko zawieźli go na blok. Mam nadzieję, że uda się go uratować. Czy ja go skądś znam ? Chyba nie, jednak wydaję mi się taki znajomy, jakby mi na nim zależało ? ...
Nagle do pomieszczenia weszła pielęgniarka.
- Siema Rosie- zaśmiałam się- Nie jesz lunchu ?
- Po dzisiejszym zabiegu ?- zakryła usta- Podziękuję do jutra, a ty co tu jeszcze robisz ?
- Chcę poczekać do końca operacji tego chłopaka- ukryła rumieniące się policzki.
- Spodobał ci się ? - zrobiła brewki.
- Niee, mam Josha- pokazałam jej serduszko- zabiera mnie w piątek na spacer po plaży.
- Zakochańce- zanuciła pod nosem w rytm piosenki- Zbieraj się do domu.
- Ale..
- Zadzwonię i powiem ci co z nim- puściła mi oczko- Stara masz 25 lat ! Niech ci życie nie ucieka !
- Kochana- machnęłam ręką- Dzięki, bajo.
Wyszłam ze szpitala i skierowałam się w stronę domu.
[5 godzin później...]
Obudził mnie grzmot, zerwałam swoje ciało z łóżka i wyglądnęłam przez okno.
- Pieprzony deszcz- zaklęłam i zasłoniłam okno.
Już miałam ponownie zapaść w sen, jednak zadzwonił telefon.
~Halo ?
- Katie, musisz przyjechać !
~ Rosie ? Czemu co się stało ?
- Ten chłopak...
Słyszałam jak głos się jej łamie.
~Rosie ? O co chodzi ?
- Katie... on...
C.D.N
I jak misiaki ? Zaskoczenie ? c: :* <3 Przepraszam was, że rozdziały dodaję tak nieregularnie, ale szkoła i choroba -,- Ale za to mam zwolnienie do końca tygodnia ! <3 Cieszycie się ? Bo ja tak c: będę mogła was krócej w niepewności potrzymać, a dłużej w chęci do zabicia mnie patelnią <3 kochane nalepśniki :* Do napisania ! A na pożegnanie uroczy uśmiech mojego psiaka ! <3 Zapraszam was na mojego snapa mackcarol223
* Tytuł Fall out Boy- Immortals ♥
