poniedziałek, 21 września 2015

Rozdział 15- I’m bad behavior but I do it in the best way I’ll be the watcher of the eternal flame I’ll be the guard dog of all your fever dreams

Nigdzie. Nie. Idziesz- podkreślił każde słowo.
- A właśnie, że idzie- usłyszałam głos za sobą.
Momentalnie się odwróciłam.  Stał za mną blondyn, kurczowo zaciskając dłoń na łańcuchu, jeden z jego końców zwisał z pięści Ross'a, reszta wygryzała dziurę między tym wymiarem, a naszym światem.
- Zabiję cię nim zdążysz szepnąć jej imię - zaś miał się obleśnie- Będziesz zdychał w agonii niczym kundel! 
~~~
Zagryzłem zęby,  bałem się. Tak. Bardzo się bałem,ale nie o siebie. Bałem się o Katie. Że nie zdołam jej ochronić.
-[…] niczym kundel!
Spojrzałem w jego oczy.
- Nie zrobisz tego, nie dasz rady - pokręciłem głową- Ty już nie istniejesz, jesteś wytworem lęku niczym więcej.
Brunet rozłożył ręce i odchylił głowę.
- Owszem, nie mogę cię zabić - wysunął z pod rękawa dwa niewielkie przedmioty - Ale zawsze mogę sprawić, że umrzesz nie z mojej ręki.
Rzucił w moją oraz jej stronę ten przedmiot.
Małe ostrze wbiło się w moją skórę. Grunt osunął mi się pod nogami.
- Spotkamy się po drugiej stronie, Lynch.
~~~[narrator]
- Gdzie właściwie jedziemy i co się stało?
- Wypadek na 74, pijany mężczyzna stracił panowania nad samochodem i wjechał w kolesia- kaszlnął Matt zawiązując dokładniej obuwie.
- Ofiara żyje? 
- Nie mam pojęcia, podobno mocno oberwał.
Ambulans zatrzymał się we wskazanym miejscu.  Cody podbiegł do zapłakanej blondynki, jej ręce ociekały krwią.
Matt,  Kate oraz Corby przystąpili do akcji ratowniczej.
-Halo ?  Słyszysz mnie?  Mam na imię Katie, a twoje jak brzmi?
Chłopak nie odpowiedział, nie było z nim kontaktu.
- Stracił dużo krwi! - krzyknął Matt i
wskazał ręką na drzwi ambulansu - trzeba go jak najszybciej zawieźć do szpitala!
Jak po myśleli tak też uczynili.
  Katie zrobiło się żal chłopaka, położyła dłoń na jego klatce piersiowej.
- Gdzie... co się ... 
- Kontaktuje!
- Halo, cześć nazywam się Cody, a ty? 
-Nie...Kate- mamrotał- Josh...
~~~
Mamrotał, nie wiem o czym mówił ale zaintrygował mnie. 
 Karetka podjechała pod szpital. lekarze szybko zawieźli go na blok. Mam nadzieję, że uda się go uratować. Czy ja go skądś znam ? Chyba nie, jednak wydaję mi się taki znajomy, jakby mi na nim zależało ? ...
Nagle do pomieszczenia weszła pielęgniarka.
- Siema Rosie- zaśmiałam się- Nie jesz lunchu ?
- Po dzisiejszym zabiegu ?- zakryła usta- Podziękuję do jutra, a ty co tu jeszcze robisz ?
- Chcę poczekać do końca operacji tego chłopaka- ukryła rumieniące się policzki.
- Spodobał ci się ? - zrobiła brewki.
- Niee, mam Josha- pokazałam jej serduszko- zabiera mnie w piątek na spacer po plaży.
- Zakochańce- zanuciła pod nosem w rytm piosenki- Zbieraj się do domu.
- Ale..
- Zadzwonię i powiem ci co z nim- puściła mi oczko- Stara masz 25 lat ! Niech ci życie nie ucieka !
- Kochana- machnęłam ręką- Dzięki, bajo.
Wyszłam ze szpitala i skierowałam się w stronę domu.
[5 godzin później...]
Obudził mnie grzmot, zerwałam swoje ciało z łóżka i wyglądnęłam przez okno.
- Pieprzony deszcz- zaklęłam i zasłoniłam okno.
Już miałam ponownie zapaść w sen, jednak zadzwonił telefon.
~Halo ?
- Katie, musisz przyjechać !
~ Rosie ? Czemu co się stało ?
- Ten chłopak...
Słyszałam jak głos się jej łamie.
~Rosie ? O co chodzi ?
- Katie... on...
C.D.N
I jak misiaki ? Zaskoczenie ? c: :* <3 Przepraszam was, że rozdziały dodaję tak nieregularnie, ale szkoła i choroba -,- Ale za to mam zwolnienie do końca tygodnia ! <3 Cieszycie się ? Bo ja tak c: będę mogła was krócej w niepewności potrzymać, a dłużej w chęci do zabicia mnie patelnią <3 kochane nalepśniki :* Do napisania ! A na pożegnanie uroczy uśmiech mojego psiaka ! <3 Zapraszam was na mojego snapa mackcarol223


* Tytuł  Fall out Boy- Immortals ♥


poniedziałek, 7 września 2015

Rozdział 14 part 2- Remember when you tried to write me off? Remember when you thought I'd take a loss? Don't you remember? You thought that I would need !

Ten dźwięk... aż ciarki przeszły mi po plecach... to był śmiech... ale nie taki normalny, wesoły tylko histeryczny i psychopatyczny. Kolana się pode mną ugięły. Złapałam za klamkę, nacisnęłam ją. Drzwi powoli się otworzyły.
- Co ty tu robisz ?!
Chłopak spojrzał na mnie.
- Miła niespodzianka- podszedł do mnie- tęskniłaś ?
- Wydawało mi się, że nigdy więcej się nie spotkamy- zadrżała.
- Coś ty Katie- przetarł wierzchem dłoni mój policzek- Chyba o mnie nie zapomniałaś ?
- Nie wiem co myśleć, ostatni raz widziałam cię w trumnie. 
~~~

Zacząłem krzyczeć. Coś szumiało w mojej głowie. Nagle usłyszałem stukot. Był podobny do uderzania wysokich obcasów o drewnianą podłogę.
  Poczułem jak z mojego nosa wypływa ciepła ciecz.
- Ross, Ross ja się boję- wtuliła się we mnie.
Podniosłem wzrok, stała przede mną kobieta, wyglądała jak lalka z porcelany. Była chuda, wysoka i bardzo blada.
- Rosie- przekrzywiła głowę w lewo- Kto to jest ?
- Odwal się od nas.
- Jesteś niemiła- wyciągnęła dłoń w naszą stronę.
- Ross, musisz zrobić sobie krzywdę- szepnęła- Gdy się zabijesz wrócisz na ziemię.
- Nie zostawię cię.
- Przepraszam braciszku- szepnęła i wyciągnęła nóż- Martw się o mnie, poradzę sobie.
Poderżnęła mi gardło. Krew zalała moje usta i szyję. Padłem na plecy. Spadałem. Uderzyłem plecami o coś twardego. Jęknąłem i wygiąłem bolące miejsce w łuk.
- Szlag- fuknąłem.
Podniosłem się i odruchowo zacząłem dotykać wcześniej rannego miejsca. Mam tego dość ! Od dziś chodzę na imprezy ! Rozglądam się za dziewczynami ! Bawię się ! Po prostu, będę żyć jak normalny chłopak w moim wieku.
Obróciłem się i spojrzałem na łóżko, pod kołdrą była wypukłość.
Zaśmiałem się i zdjąłem powoli kołdrę.
- Kat ?
- Katie ?!- przetrząsałem całe łóżko
- Kat gdzie jesteś ?!- krzyknąłem na całe gardło.
 Nagle całe moje plecy obwiał zimny wiatr. Rozniósł się zapach grozy i strachu. Spojrzałem za ścianę za mną.
- Proszę... Nie...
~~~
- Słuchaj Josh- wtuliłam głowę mocniej w ramię chłopaka- Tutaj jest super, ale muszę wracać do domu.
- Kitty, zostań tu- szepnął całując mnie delikatnie w skroń-  Ze mną.
- Chciałabym- zawiesiłam ręce na jego szyi- Ale muszę wracać do rodziny, do Ross'a.
Przewrócił oczami z frustracją.
- Jesteś tu ze mną, nie z Rossem, źle ci ?
- Nie skąd ale...
- Kochasz go- odsunął się- przyznaj się !
Spuściłam wzrok lecz nagle coś sobie uświadomiłam...
- Tak !- podniosłam głowę- Kocham Ross'a, dzięki niemu wiem kim jestem, zawsze starał się być dla mnie miły, czuły, pomagał mi w każdej sytuacji, był gotów narazić dla mnie życie... A ty ? Nie pamiętasz ? Spieprzyłeś stamtąd ! Zostawiłeś mnie samą !
- A miałem wybór ?- również wstał- Powiedz mi czy miałem inne wyjście ?!
- Nie uciekać i zachować się jak facet z jajami- fuknęłam mu prosto w twarz.
Odwróciłam się i zaczęłam odchodzić, ale nie pozwolił mi na to przeszywający ból w nadgarstku.
- Nigdzie. Nie. Idziesz- podkreślił każde słowo.
- A właśnie, że idzie- usłyszałam głos za sobą.

 †††

 Tytuł- Taylor Swift- Bad Blood