sobota, 18 lipca 2015

Rozdział 14 part 1-Let's try to make it right!Don't wanna start a fight!And we're so sorry if we give you all a little fright!We're not so scary if you see us in the daylight!You'll be so happy just as long as you survive the night...

Wstałem, a mój wzrok utkwiłem w niej. Strzepałem śnieg z twarzy.
- Twój śmiech... on...
- Jest okropny, ale uwielbiam się śmiać ! - rozłożyła ręce i runęła w grubą, białą warstwę.
- Nie.. jest taki... podobny do mojego..- serce podeszło mi do gardła.
Wstała, podeszła do mnie. Zaczęła mi się przypatrywać. Coś w niej pękło, jakaś cienka nić zapomnienia.
Położyła dłoń na moim policzku. Drugą przeczesała grzywkę. Jej oczy zabłysnęły od łez i radości. 
- R...R...Ross- szepnęła
- Rosie... - również szepnąłem.
Mocno ją przytuliłem. 
- Pomogę ci się stąd wydostać - złapała mnie za rękę i pognała w stronę lasu.
- Rosie czekaj ! - poczułem jak moja głowa pęka.
Ból był obezwładniający, jakby ktoś wbił mi sztylet w tył głowy i przekręcał co sekundę.
Nagle moja siostra ( jak to cudownie brzmi) zadrżała.
- Ooo nie. 
Puściłem jej dłoń, wsunąłem palce między moje włosy i zacisnąłem pięści.
Zacząłem krzyczeć. Coś szumiało w mojej głowie. Nagle usłyszałem stukot. Był podobny do uderzania wysokich obcasów o drewnianą podłogę.

~~~
Spojrzałam na Ross'a. Wyglądał bardzo uroczo gdy spał. Wyrwałam się cicho z jego uścisku i zaczęłam bić się z własnymi myślami. Powiedzieć mu ? Czy nie ? Nie wiem... Wyszłam z domu i usiadłam na schodach. Westchnęłam głośno i oparłam brodę o dłonie. Nagle poczułam czyjąś obecność. Zaczęłam się nerwowo rozglądać, coś było nie tak. Zimny wiatr owiał całe moje plecy i tył głowy. Nie... to nie wiatr... to oddech. Gwałtownie wstałam i obróciłam się. Przeciąg jaki powstał sprawił, że moje włosy wyglądały jak z reklamy taniego lakieru..
Powoli weszłam do mieszkania. Moje zaskoczenie... aż nie umiem go opisać.  Za drzwiami nie było wnętrza mieszkania tylko małe wzgórze porośnięte dawno nie koszoną trawą. Wyminęłam skrzynkę pocztową. Przedzierając się przez łąkę, która sięgała mi do pasa, czułam się jak bohaterka słabego romansu.  W końcu stanęłam na podeście. Gdy chciałam zapukać drzwi same się otworzyły. 
- Oookaaay ? 
Weszłam do środka. Wnętrze wyglądało na dawno nie używane. Na rozchodzącej się drewnianej podłodze leżał wełniany dywan, który za czasów swojej świetności musiał być piękny. Stara przewrócona kanapa i jakieś gruzy. 
- Halo ? - szepnęłam gdy usłyszałam hałas- Jest tu kto ? 
Serce zaczęło mi walić jak szalone, zacisnęłam zęby i powoli skierowałam się na górę.  Gdy znalazłam się już na korytarzu do moich uszu dotarł jakiś dziwny dźwięk. Zaczęłam podążać do jego źródła.  Ten dźwięk... aż ciarki przeszły mi po plecach... to był śmiech... ale nie taki normalny, wesoły tylko histeryczny i psychopatyczny. Kolana się pode mną ugięły. Złapałam za klamkę, nacisnęłam ją. Drzwi powoli się otworzyły.
- Co ty tu robisz ?!....  
†††
* tytuł- Survive the Night- Five Nights at Freddy's MandoPony